Małgorzata i Igor Orzeł

Przekaż darowiznę

PLN

zebrano 50%
[14 905,80 PLN z 30 000,00 PLN]

Regulamin

Komentarz

Pozostało 150 znaków

Jeśli chcesz


Możesz wesprzeć również naszą fundację

PLN

Twoje imię


Prywatność

Przejdź do płatności


Bezpieczna natychmiastowa płatność elektroniczna

Subkonto Małgorzaty i Igora :
79 1140 1850 0000 2096 6400 1124

Stowarzyszenie "Warto jest pomagać",
ul. Bema 7/6
65-035 Zielona Góra

wydrukuj ulotkę pobierz wizytówkę

Diagnoza


Złośliwy nowotwór układu krwiotwórczego - szpiczak plazmocytowy stwierdzony u Małgorzaty. 
Autyzm u Igora 

Cel zbiórki


Mam na imię Gosia. W grudniu 2017 roku na świat przyszedł mój synek Igor, a moje życie wywróciło się do góry nogami. Niestety nie tylko z powodu narodzin dziecka. Zaraz po porodzie zaczęłam źle się czuć, dodatkowo czułam straszny ból w kręgosłupie, który w krótkim czasie uniemożliwił mi poruszanie się. Spędzałam całe dnie leżąc z malutkim dzieckiem u boku. Nie miałam siły go nakarmić, przewinąć czy wziąć na ręce. Leki nie pomagały, a ja czułam się coraz gorzej.

Igor miał zaledwie 1,5 miesiąca kiedy po raz pierwszy trafiłam do szpitala. Diagnoza została postawiona bardzo szybko: złośliwy nowotwór układu krwiotwórczego - szpiczak plazmocytowy. Jest to choroba wieku starszego, statystycznie tylko 4% chorych ma poniżej 40 lat. Mnie dotknęła w wieku 38 lat. Dodatkowo stwierdzono u mnie delecję genu TP53, która według lekarzy oznacza gorsze rokowania. Wtedy pomyślałam, ok, nigdy o tym nie słyszałam pewnie nic groźnego. Najważniejsze to dojść do siebie i jak najszybciej wracać do domu, do dziecka. Igor był moją motywacją.

Rzeczywistość okazała się jednak inna. Szpiczak jest bardzo przebiegłym, nawrotowym nowotworem. Dodatkowo uszkadza narządy oraz kości, najczęściej kręgosłupa. Moich też nie oszczędził. Miałam złamania patologiczne trzech kręgów kręgosłupa co unieruchomiło mnie w szpitalnym łóżku na okres prawie dwóch miesięcy. Wiedziałam, że muszę stanąć na nogi, aby móc wrócić do dziecka. Przeprowadzony zabieg wertebroplastyki kręgów, rehabilitacja i wdrożona już wtedy chemioterapia przyniosły efekty. Na nowo uczyłam się chodzić. Byłam bardzo słaba, ale najważniejsze, że mogłam wrócić do domu i być z rodziną. Nareszcie mogłam pójść na spacer z moim dzieckiem. Nie było mnie przy nim przez pierwsze miesiące jego życia, tak ważne dla takiego maluszka. Wtedy postanowiłam, że nie będę walczyć z chorobą. Ona jest i już tego nie zmienię. Muszę nauczyć się z nią żyć. No właśnie „żyć”. To słowo nabrało dla mnie ogromnego znaczenia.


10.09.2018 roku, w dniu, w którym mój synek ukończył  9 miesięcy, przeszłam autologiczny przeszczep komórek macierzystych. Kolejne trzy tygodnie musiałam spędzić w szpitalu w kompletnej izolacji, znów z dala od rodziny. Jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym był telefon i komputer. Rodzinę widywałam tylko przez zamknięte okno szpitalnej sali. Igorka nie widziałam przez cały pobyt w szpitalu. Wiedziałam, że kiedy mąż z nim przyjedzie to coś we mnie pęknie. Nie poradzę sobie z rozłąką. Na szczęście przeszczep przebiegł bez powikłań i pogłębił remisję choroby.

Po przeszczepie oprócz wizyt kontrolnych chorym na szpiczaka nie należy się leczenie podtrzymujące remisję. Z uwagi na fakt, że jest to choroba nawrotowa postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i zgłosiłam się do badania klinicznego, prowadzonego w jednym ze szpitali w Poznaniu, które gwarantowało mi otrzymanie leku. W badaniu biorę udział od 01.2019 roku. Częste wizyty – dojazdy, leki towarzyszące, suplementy oraz konsultacje specjalistyczne to spory wydatek finansowy. Oprócz leczenia podstawowego – hematologicznego – nadal mam duży problem z kręgosłupem. Tylko w 2020 roku przeszłam trzy zabiegi wertebroplastyki. Szpiczak mimo, że w remisji doprowadził do złamań kolejnych czterech kręgów kręgosłupa.

W październiku 2020 roku życie postanowiło mi sprawić kolejną „niespodziankę”. Już kilka miesięcy wcześniej zaniepokoił mnie rozwój Igorka. Zgłosiliśmy się do specjalistów, którzy szybko postawili diagnozę: autyzm dziecięcy. Wtedy postanowiłam, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby moje dziecko w przyszłości umiało i mogło samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie. Nie wiem jak potoczą się moje losy, ale wiem, że właśnie teraz muszę zapewnić Igorkowi  wsparcie specjalistów, dodatkowe zajęcia, konsultacje, aby mogło to zaprocentować w przyszłości.

Aktualnie jesteśmy na początku tej drogi. Jeszcze mnóstwo pracy przed nami.
Z Państwa pomocą nadal będziemy brnąć do przodu.

Dzięki darowiznom oraz środkom z 1% zyskamy możliwość pokrycia kosztów leków, moich dojazdów do placówek medycznych, konsultacji specjalistycznych czy też dodatkowych zajęć dla Igorka.

Zwracamy się z gorącą prośbą o wsparcie i ogromnie dziękujemy za Państwa pomoc.
czytaj więcej
Strefa podopiecznego

Udostępnij na facebooku

Wpłaty

Robert 1000.00 PLN
2021-07-21
Mariola 50.00 PLN
Dużo zdrówka
2021-06-25
Przelew Bankowy 200.00 PLN
2021-05-21
x X PLN
2021-04-26
Bodek B 100.00 PLN
2021-03-29
Przelew Bankowy 100.00 PLN
2021-03-26
Przelew Bankowy 100.00 PLN
2021-03-26
Metex 500.00 PLN
2021-03-23
Andrzej X PLN
2021-03-17
Przelew Bankowy 50.00 PLN
2021-03-15
Wczytaj więcej

Pomóż

Możesz wesprzeć naszych podopiecznych na kilka sposobów:
-przekazując 1% podatku KRS 0000318521, cel szczegółowy: imię i nazwisko podopiecznego
  • -wpłacając darowiznę na subkonto podopiecznego


 

Skontaktuj się z nami

telefon
+48 603 55 17 57, +48 536 055 056

Wesprzyj konto Stowarzyszenia

nr konta mBank S.A.:
75114018500000209664001002

Partnerzy

Jak zostać
podopiecznym?

Wypełnij wniosek i dołącz do grona podopiecznych "Warto jest pomagać".

Wypełnij wniosek Masz pytania?

Skontaktuj się z nami

Masz pytania

Napisz do nas ! Skorzystaj z formularza kontaktowego.

Adres do korespondencji

ul. Bema 7/6
65-035 Zielona Góra

Zapraszamy do kontaktu

email      wartojestpomagac@gmail.com
telefon +48 603 55 17 57   +48 536 055 056

Konto Stowarzyszenia

nr konta mBANK SA:
75 1140 1850 0000 2096 6400 1002

Warto Jest Pomagać