Tomasz Czekatowski
Diagnoza
Złamanie kręgosłupa.
Cel zbiórki
Zawsze pierwszy do pomocy – dziś on sam potrzebuje nas
Każdy kto zna Tomka wie, że zawsze był pierwszy, gdy ktoś potrzebował pomocy. Zielonogórzanin przez ponad 30 lat, strażak Ochotniczej Straży Pożarnej, ratownik medyczny, policjant, negocjator, pirotechnik, żołnierz. A przede wszystkim – mąż, ojciec, syn, brat i przyjaciel. Każdy kto go zna mówi o nim krótko: niezawodny.
Gasząc pożary, ratując ludzkie życie, pomagając ludziom w kryzysie niósł nadzieję tam, gdzie inni widzieli tylko strach. Nigdy nie pytał „dlaczego?”, zawsze tylko „gdzie mam być?”. Z sercem większym niż cały świat, poświęcał wszystko dla innych – czas, siły, zdrowie. Dziś los okrutnie się odwrócił.
Kilka tygodni temu wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Jeden moment. Jeden pechowy wypadek – głupie 3 metry, tyle zabrakło. Tomek – ten, który dźwigał ludzi z gruzów, ten dla którego nie było rzeczy niemożliwych ten, który potrafił unieść dorosłego mężczyznę na plecach z miejsca wypadku – upadł. Z wysokości. Diagnoza: złamanie kręgosłupa. Niedowład - nogi nie reagują. A wraz z diagnozą – jego świat się zatrzymał.
Lekarze nie pozostawiają złudzeń: walka o sprawność będzie bardzo długa, bolesna i kosztowna, ale jest możliwa. Potrzebne są intensywne rehabilitacje, sprzęt ortopedyczny, przystosowanie domu. Potrzebna jest nadzieja. I potrzebni jesteśmy my – wszyscy, którym Tomek kiedyś pomógł lub po prostu znamy go i wiemy jaki jest.
Ciężko opisać, co znaczy widzieć takiego człowieka – pełnego siły, energii, wiary i determinacji – przykutego do łóżka. Człowieka, który nigdy nie prosił o pomoc, dziś patrzy na swoje dzieci i nie wie, czy będzie mógł jeszcze kiedyś za nimi pobiec. Człowieka, który uczył innych, jak ratować życie, dziś musi się uczyć, jak żyć na nowo.
Jego żona, która przez lata czekała niepewnie na powrót męża z każdej interwencji, dziś czuwa przy jego łóżku dzień i noc. Jego dzieci – dumne z taty – pytają, kiedy znowu będą mogli pójść z nim na spacer. A on… on walczy. Bo nigdy się nie poddawał. I dziś też się nie podda.
Ale nie da rady sam. Dziś role się odwróciły. Dziś to my musimy być pierwsi. Musimy pokazać, że dobro wraca. Że nie zostawia się tego co zawsze biegł z pomocą, gdy on sam staje się ofiarą.
Dlatego ten apel jest do każdego, kto kiedykolwiek słyszał o Tomku, kto go zna. Do każdego, komu pomógł. Do każdego, kto wierzy, że solidarność, braterstwo i wzajemne wsparcie to coś więcej niż słowa. Bo każda złotówka, każde udostępnienie, każda modlitwa – to krok w stronę nadziei. Krok w stronę powrotu Tomka do życia, które kochał i któremu poświęcił wszystko.
Nie prosimy o litość. Prosimy o solidarność. Bo nikt nie zasłużył na pomoc tak bardzo, jak ten, który sam przez lata był pomocą dla innych.
Niech to będzie nasza odpowiedź na jego pomoc. Nasze „dziękuję” za te wszystkie chwile, kiedy był tam, gdzie inni bali się pójść. Niech wie, że nie jest sam. Że jego walka to nasza wspólna walka. Ten, który zawsze podtrzymywał innych na duchu, teraz sam potrzebuje naszego wsparcia. Na razie nie może sam stanąć na nogi, ale wciąż ma w oczach ten sam ogień – wolę walki. On nie odwracał się nigdy od nikogo. Nie odwracajmy się teraz od niego.
Niech wróci – może nie na służbę, ale do rodziny, do codzienności, do uśmiechu dzieci, do poranków bez bólu. Tego mu życzymy. I o to wspólnie walczymy.
Bo Tomek zasłużył na to, by znów stanąć na nogi.
Rodzina Tomka
Poznaj naszych podopiecznych
Skontaktuj się z nami
Masz pytania
Napisz do nas ! Skorzystaj z formularza kontaktowego.
Biuro Stowarzyszenia
Zielona Góra, ul. Wazów 3. W samym sercu Parku Tysiąclecia.
tel. +48 575 515 558
Biuro czynne jest:
pn. - czw., godz. 12:00 - 18:00
pt., godz. 9:00 - 15:00
Adres do korespondencji
ul. Bema 7/6
65-035 Zielona Góra
Zapraszamy do kontaktu
email wartojestpomagac@gmail.com
telefon +48 603 55 17 57 +48 536 055 056
Konto Stowarzyszenia
nr konta mBANK SA:
75 1140 1850 0000 2096 6400 1002